W panteonie bogów hinduskich nie brakuje wielorękich bóstw. Indyjski rząd działający w takich branżach jak energetyka i stal, finanse i podróże mógłby się do tego dopasować. Długoterminowa fascynacja centralnym planowaniem przekształciła przedsiębiorstwa państwowe w ogromne imperium przemysłowe, obejmujące 5% gospodarki. Ale łatwiej jest zdobyć przydatki niż zarządzać nimi. Zysk jako procent przychodów przedsiębiorstw państwowych to nieco ponad 1% w porównaniu z 7-9% dla sektora prywatnego. Wiele z nich jest nieopłacalnym obciążeniem dla publicznej kieszeni – więcej szczęścia rodzinnego niż rodzinnego srebra.

W 2016 r. Rząd Indii, pod ówczesną nową administracją Narendra Modi, przeprowadził audyt w 331 firmach kontrolowanych przez rząd centralny. Przygotował listę 28 egzemplarzy, które jego zdaniem mogłyby zostać sprzedane bez kontrowersji. Najbardziej znanymi z nich były Air India, flagowa linia lotnicza, producenci stali i cementu, duże koncerny energetyczne, operator hoteli oraz szereg firm, których czas już minął, jak np. Scooters India (ostatnia produkcja skuterów miała miejsce w 1997 r.).